
Rozmowa z seksuologiem
O libido z dr. Dariuszem Pysz-Waberskim
Seks, to ciągle bardzo niewygodny temat, o którym się praktycznie nie rozmawia – bo albo się człowiek wstydzi, albo udaje się, że sprawa nie istnieje. A jak już przychodzi odwaga, by o seksie pogadać – to nie wiadomo z kim, żeby ta rozmowa była potraktowana poważnie. Tymczasem okazuje się, że problemy łóżkowe są jedną z najczęstszych przyczyn nieporozumień i rozpadu związków. A więc dla wszystkich, którzy chcieliby usłyszeć, zapytać – ale nie wiedzą kogo – dedykujemy dzisiejszą rozmowę z cenionym seksuologiem i psychoterapeutą, doktorem Dariuszem Pysz-Waberskim.
O pożądaniu, przyczynach obniżonego libido i micie oziębłości seksualnej u kobiet – konkretne pytania i jasne wyjaśnienia. Tu znajdziesz odpowiedzi na pytania:
- Co ma wpływ na kobiece libido?
- Jak odzyskać libido po ciąży?
- Czy poczucie własnej wartości, atrakcyjności ma wpływ na nasz apetyt w sypialni?
– i nie tylko. Zapraszamy do lektury.
WPROWADZENIE
KOBIECE LIBIDO – CZYM JEST?
Katarzyna Stanisławska: Może zacznijmy od tego… Chciałabym, żebyś opowiedział, jak ty rozumiesz definicję kobiecego libido. Czy libido jest tylko kobiece?
Dariusz Pysz-Waberski: Libido jest w ogóle ciekawym pojęciem. Większość osób powiedziałaby, że libido kojarzy się z seksem – że jest to równoznaczne z takimi pojęciami jak: ochota na seks, potrzeba seksualna, apetyt seksualny. Że libido kojarzy się nam wyłącznie z funkcjami seksualnymi, niektórym ludziom nawet z takimi potrzebami prokreacyjnymi.
Natomiast libido jest pewnego rodzaju funkcją organizmu – której podstawą jest motywacja. Dlatego mówimy, że mamy do czegoś lub do kogoś popęd. Popęd jest taką funkcją, która nas motywuje do realizacji naszych potrzeb. I nie wyraża się on tylko w taki sposób seksualny – że mamy ochotę na kontakty seksualne i ochotę na to, żeby realizować naszą seksualność.
POPĘD – NIE TYLKO SEKSUALNY
Popęd mamy do różnych innych rzeczy – przede wszystkim do oddychania. Mamy popęd do jedzenia, do picia, do wypoczynku, do snu. Czyli popęd jest taką funkcją, która nam pozwala przeżyć. I teraz, popęd często jest sprowadzany – kulturowo i religijnie – do tej funkcji typowo prokreacyjnej, natomiast seksuologia już dawno z tego wyszła. Dziś wiadomo, że oprócz potrzeb prokreacyjnych, mamy też jeszcze potrzeby psychiczne, czyli, żeby odczuwać przyjemność z tego. I trzecią funkcją jest funkcja społeczna – czyli więziotwórcza. Tzn., że popęd ma nas kierować do tego, żebyśmy zawiązywali relacje dłuższe. Takie, w których oczywiście jednym z elementów jest funkcja seksualna. Idąc typowo w stronę popędu, który w ogóle ma wiele synonimów, ja wolę bardziej używać słowa „pożądanie”.
Pożądanie to funkcja biologiczna – i hormonalna, i psychiczna – ale my jako ludzie jesteśmy istotami wyższymi, więc mamy jeszcze funkcję intelektualną (oprócz takich funkcji emocjonalnych i popędowych). I właśnie ten intelekt pozwala nam nie rzucić się na drugą osobę, po to, żeby zrealizować tę swoją potrzebę. Tak jak nie rzucamy się na kogoś na środku ulicy, kto idzie z kebabem, a my jesteśmy głodni i czujemy taką ssącą potrzebę, żeby zjeść – tak samo jest z tymi funkcjami seksualnymi. My to odczuwamy i dobrze, że tak jest, ale potrafimy to odroczyć. Tych słów – libido, pożądanie, popęd – można używać zamiennie.
CZŁOWIEK JAKO ISTOTA SEKSUALNA
My jako ludzie odczuwamy motywację do tego, żeby realizować swoją seksualność, być aktywnym seksualnie i to nie tylko partnersko, bo seksualnie możemy być też indywidualnie – przez masturbację, poprzez wyobrażenia, a nawet sny o treściach erotycznych.
Jeszcze mam potrzebę, aby powiedzieć, że ten popęd i to, że jesteśmy istotami seksualnymi, jest bardzo często spłycane, infantylizowane. Że jak myślimy o sobie, że jesteśmy istotami seksualnymi, to podchodzimy do tego bardzo prosto – skoro ktoś jest seksualny, to znaczy, że uprawia seks. No, nie. Powiedzmy sobie tutaj jasno, że bycie seksualnym nie oznacza tylko realizacji aktywności seksualnej, czyli tego, że uprawiamy seks albo się masturbujemy. To są wyobrażenia seksualne, to są nasze myśli, fantazje, to są stereotypy.
Poza tym seksualność nie sprowadza się tylko do realizacji popędu, ale jest to też przejaw naszej tożsamości płciowej. Czyli tego, kim jesteśmy, jak się czujemy, to jest obraz naszego ciała, to są dziesiątki rzeczy. Więc seksuologia nie zajmuje się tylko seksem, a sama seksualność nie odnosi się tylko do aktu.
CZY POTRAFIMY ROZMAWIAĆ O SEKSIE?
Katarzyna Stanisławska: Czy my jako naród, społeczeństwo jesteśmy gotowi do tego, aby o tym w ogóle mówić? Np. jeśli chodzi o rozmowy z dziećmi – czy seks to taki temat, którego rodzice unikają?
Dariusz Pysz-Waberski: Rodzice unikają go do momentu, dopóki jest wszystko dobrze. Lub do momentu, w którym mają wyobrażenie, że tak jest. Kiedy zaczyna się dziać coś niepokojącego, to wtedy biją na alarm.
Katarzyna Stanisławska: Co to jest coś niepokojącego u dzieci?
Dariusz Pysz-Waberski: Taką klasyką jest masturbacja u dzieci. Czy wszystkie takie zachowania z kręgu autoerotycznego, czy podobne zachowania. A odpowiadając na pytanie – czy my umiemy o tym rozmawiać? Myślę, że nie. W grupie nie. Natomiast muszę powiedzieć, że w gabinecie jest zupełnie inaczej. W gabinecie ludzie są otwarci i dużo mówią, rzadko się wstydzą – na początku, pierwsze 5-10 min jest zawstydzenia.
Katarzyna Stanisławska: Zapytałam kobiety, jakie mają pytanie do seksuologa, otrzymałam sporo wiadomości, większość z nich prywatnych. Chcemy wiedzieć – ale nie wiemy, do kogo zwrócić się z pytaniem. Czyli po prostu tej wiedzy nam brakuje.
Dariusz Pysz-Waberski: Brakuje takiej wiedzy nawet u podstaw, dotyczącej anatomii, fizjologii.
Katarzyna Stanisławska: Ale o płaszczkach się uczyliśmy w szkole 🙂 [śmiech]
Dariusz Pysz-Waberski: Tak… 🙂 [śmiech]
OSOBOWOŚĆ A TEMPERAMENT
Katarzyna Stanisławska: Darku, czy temperament seksualny, który mamy, jest wrodzony, czy jest nabyty? Chodzi mi tutaj o to, czy niektórzy z nas rodzą się jako osoby, które nie mają zbyt dużych potrzeb seksualnych, czy jednak są jakieś czynniki, które w trakcie naszego życia decydują o tym, że ten poziom idzie do góry albo idzie w dół, albo zanika. Jak to wygląda z medycznego punktu widzenia?
Dariusz Pysz-Waberski: Zaczęlibyśmy chyba stricte od tego pytania o temperament seksualny. Funkcjonują faktycznie takie pojęcia – ja nie do końca jestem ich zwolennikiem – bo temperament bardziej odnosi się do naszych cech, takich, jakie posiadamy jako ludzie. Jest temperament – jest osobowość. Z temperamentem się rodzimy, dostajemy go jako wyposażenie genetyczne, trochę po naszych rodzicach, przodkach – i mamy osobowość, którą nabywamy.
I można by do tego tematu tak podejść – rodzimy się z pewnymi funkcjami, które są wpisane w nasz materiał genetyczny i one nie podlegają zmianie, ale my też zdobywamy taką „osobowość” seksualną, na podstawie wiedzy, naszych doświadczeń seksualnych. Nawet na podstawie tego, czy pozwalamy sobie realizować nasze fantazje seksualne albo czy w ogóle je dopuszczamy, to już w ogóle zupełnie inna para kaloszy. Ale jeśli mówimy o libido, ja nie do końca jestem zwolennikiem takiego wartościowania – że ktoś ma temperament, ktoś nie. Bo to są fajne szufladki, w które my jako ludzie bez względu na płeć bardzo lubimy się wpuszczać. Kobiety wymyśliły takie słowo, które jest okrutne, którego nie lubię i którym same się krzywdzą: „jestem oziębła seksualnie”.
MIT KOBIETY OZIĘBŁEJ SEKSUALNIE
Katarzyna Stanisławska: A co jest w nim okrutnego?
Dariusz Pysz-Waberski: To, że kobiety same nadają sobie taką funkcję. Że istnieje takie przeświadczenie, że mężczyźni są hiperseksualni, a kobiety są właśnie ozięble. Wcale tak nie jest. I jedno, i drugie jest mitem. Często jest w ogóle tak, że kobieta myśli o sobie, że jest oziębła seksualnie, bo ona nie ma jak realizować tej swojej aktywności – nie ma jak seksualnie poznać tego, że jest ciepła, gorąca.
Katarzyna Stanisławska: To kwestia partnera czy kwestia wstydu? Blokad wewnętrznych? Czy wszystko razem ma na to wpływ?
Dariusz Pysz-Waberski: Moglibyśmy zrobić taki przekrój, bo to jest taki… tort, który ma wiele warstw [śmiech]. Na pewno sposób wychowania i to, czy w domu w ogóle poruszało się tematy seksualne, czy była jakakolwiek podstawowa edukacja. Czy jak była jakaś scena seksualna w telewizji albo jakiś wujek na imprezie pod wpływem alkoholu opowiedział frywolny żart, to czy rodzice zakrywali uszy czy oczy. To tak zupełnie żartobliwie.
Katarzyna Stanisławska: A jeśli zakrywali, to co?… Bo kojarzę, przynajmniej w tym moim pokoleniu, że to było dosyć częste. Wszystko, co oglądaliśmy, to było po kryjomu – teraz jest inaczej, jest doba Internetu. Młodzież, dzieciaki nawet, mają już gdzie szukać tych informacji. Natomiast my nie mieliśmy takich możliwości, nie wiedzieliśmy, gdzie szukać, więc to wszystko było taką tajemną wiedzą, zdobywaną od kolegi, koleżanki, gdzieś po kryjomu…
Dariusz Pysz-Waberski: Ja mam poczucie, że tak dalej jest. Pomimo tego, ze mamy Internet. Bo materiały erotyczne, które tam są, nie dostarczają nam wiedzy na temat seksualności, dzieciom, nastolatkom również. Dostarczają wiedzy na temat tego, czym są materiały o treściach erotycznych. Więc niewiele się zmieniło.
Te wszystkie kwestie moralne, religijne w domu, tam, gdzie nie wolno było poruszać takich tematów czy gdzieś wiązało się to z dużym poczucie zawstydzenia – osoba, która wyrastała w takim domu, ma cały czas przekonanie o tym, że to jest wstydliwe. Zresztą to widać po rodzicach. Jest coś takiego jak rozwój i rozwijamy się w różnych aspektach – jak dziecko się rozwija intelektualnie, to rodzice się chwalą, że jest mądre, ma świadectwo z paskiem; jak rozwija się społecznie, bo ma dużo przyjaciół – super, jest lubiane. Ale jak się rozwija seksualnie, oj… to jest problem. Bo my myślimy znowu o tym w taki prosty sposób, że jak rozwija się seksualnie, to na pewno jest rozwiązłe. A nie, że nabywa wiedzy, umiejętności…
Katarzyna Stanisławska: Praktykuje [śmiech]
Dariusz Pysz-Waberski: Że praktykuje, ale może praktykuje zdrowo, bo być może daje granice – tego nie chcę albo to nie jest dobry czas. A tacy nastolatkowie się też zdarzają.
TEMPERAMENT SEKSUALNY
To zależy od tego, jakie kobieta – albo w ogóle człowiek, mówmy tak ogólnie – jakie miała doświadczenia seksualne, jakie były relacje partnerskie. Jaka była w ogóle rola tej kobiety. Cy była podmiotowa i kobieta miała coś do powiedzenia? Czy była taka bardzo uprzedmiotowiona – może bardziej była narzędziem do zaspokajania mężczyzny. No i niestety gros kobiet przychodzi do gabinetu i one nie chcą diagnozować i leczyć dysfunkcji dla siebie, tylko przychodzą dla mężczyzny – bo ona musi go zaspokoić, musi zadbać o to, żeby jej nie zostawił, kiedy tyle atrakcyjnych kobiet wokół.
Katarzyna Stanisławska: To są niestety jeszcze te funkcje kobiet, z którymi ja bym chciała walczyć. Że one są po coś – dla rodziny, dla męża. Dla dobrego wrażenia. Ale same dla siebie nic nie mają. To jest właśnie taki mój cel – żeby jednak wprowadzić tą równowagę.
Ale dlaczego w ogóle zapytałam o ten temperament? Czytałam, że wciąż w Polsce jednym z głównych powodów rozwodu jest niedopasowanie seksualne. I teraz – jak rozumieć to niedopasowanie seksualne? Bo dla mnie to różnica temperamentów, jedna osoba chce, druga nie chce. Być może rozumiem to źle, ale właśnie od tego mam ciebie, żebyś mi to wytłumaczył.
Dariusz Pysz-Waberski: Ja uważam, że każdy ma temperament seksualny. Tak jak mamy temperament w kategoriach osobowości. Każdy z nas ma jakieś cechy, które nas opisują w jakiś sposób, więc mamy też rodzaj temperamentu seksualnego. Każdy z nas ma jakiś poziom libido, swoje preferencje seksualne, jakieś sposoby na ich realizację.
I faktycznie tak dużo się mówi, żeby pary przed poważnymi decyzjami o wspólnym życiu na dłużej, jednak realizowały te swoje potrzeby seksualne, żeby w ogóle rozmawiały o seksie. Bo tak dużo osób o tym seksie w ogóle nie rozmawia. Przychodzą albo kobiety, albo mężczyźni do gabinetu, którzy opowiadają o tym, co się dzieje w parze z perspektywy nie swojej, tylko partnera. Są jednak ludzie, którzy potrafią usiąść i powiedzieć nawet przed pierwszym stosunkiem – co lubią, jakie mają doświadczenia, z kim uprawiali seks i w jaki sposób, co im się nie podobało; a są też tacy bardziej skrępowani. W dzisiejszych czasach jest dużo różnych fajnych sposobów na rozmowę, są gry, gdzie można wymieniać…
JAK ROZMAWIAĆ O SEKSIE?
Katarzyna Stanisławska: Dobra, ale ja ci zadam jedno pytanie – jak to zrobić po 10, 15, 20 latach wspólnego życia razem, kiedy nigdy o tym seksie się nie rozmawiało, i teraz dociera do któregoś z partnerów, że trzeba coś naprawić, trzeba porozmawiać… Jak po tych nastu czy 20 latach milczenia i unikania tematu nagle z tym partnerem zacząć rozmawiać?
Dariusz Pysz-Waberski: Faktycznie można zobaczyć tę różnicę pomiędzy młodymi parami, 20-kilkuletnimi nawet, bo po 30 to już się trochę zmienia – oni przychodzą do gabinetu, mają swobodę w mówieniu. Oni ze sobą rozmawiają. Zupełnie inaczej jest to z 50-, 60-latkami.
Natomiast jak o tym mówić – ja nie wiem, czy jest jakiś przepis. Jestem też przeciwnikiem takich ogólnych zasad czy jakichś przepisów. No może po prostu usiąść i porozmawiać.
Katarzyna Stanisławska: Czyli po prostu, przyjść i powiedzieć: „Słuchaj kochanie, do tej pory wydawało mi się, żę to jest nieważne. Zrozumiałam, że jest inaczej. Chciałabym wprowadzić zmiany w moim życiu…”. Ja bym np. to tak zrobiła.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Znaczy, to może źle zabrzmiało, że nie ma żadnych zasad. Są na pewno zasady takie, żeby mówić o sobie – czyli mówić w 1. osobie.
Katarzyna Stanisławska: Po prostu zasady komunikacji.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak: „Brakowało mi. Nie było tego. Nie lubię tego…”. W parach szczególne znaczenie ma – kiedy mężczyzna ma takie rozpoznanie, które się nazywa wytrysk przedwczesny – zupełnie inaczej jest, kiedy partnerka albo partner, w zależności od związku, powie: „Zbyt szybko kończy się ten nasz stosunek i ja nie osiągam orgazmu i satysfakcji”, a zupełnie inaczej, kiedy powie: „No przez ciebie ten seks jest taki beznadziejny”. Albo „To ty jesteś zaburzony”. To jak by zupełnie inna kwestia.
Więc pierwsze, to byśmy powiedzieli – mówmy o sobie. Mówmy o swoich uczuciach. A drugie na pewno – starajmy się podejść do tego jakoś życzliwie. Bo mówienie o takich rzeczach to jest trochę taka bomba. Odbezpieczona. Bo my mamy na bardzo wysokim poziomie ego. Zwłaszcza mężczyźni. Zwrócić mężczyźnie uwagę, że coś w seksie było nie tak… – mężczyźni odbierają to bardzo ad personam i bardzo ich to boli. Że oni się nie sprawdzili – więc może też podchodzić z taką życzliwością J
Katarzyna Stanisławska: Kochanie, byłeś fantastyczny, ale następnym razem chętnie wypróbowałabym coś innego… [śmiech] Tak?
Dariusz Pysz-Waberski: [śmiech] Może tak, tylko, żeby to też nie było owiane jakimś kłamstwem. Tak jak z tym udawaniem orgazmu przez kobiety. Jeżeli faktycznie było coś fantastycznego, to dobrze o tym opowiedzieć – że było fajnie, bo zadbałeś o to, natomiast na następny raz fajnie by było, gdybyś zwrócił uwagę, że to mi się nie podoba, to mnie boli. Albo właśnie ten stosunek trwa zbyt krótko. Po trzecie, żeby może właśnie tej rozmowy nie odkładać. Często jest tak, że kończymy tą aktywność seksualną i każdy z nas zostaje w jakimś niedopowiedzeniu.
A w temperamencie seksualnym możemy też zastanowić się, co jest naszą mocną stroną i z czego jesteśmy zadowoleni. Co nam wychodzi w seksie, a co jest naszą słabą stroną – np. rozmawianie, od którego wyszliśmy.
DLACZEGO KOBIECE LIBIDO SPADA?
Katarzyna Stanisławska: Chciałabym, żebyś teraz odpowiedział mi, jakie są czynniki decydujące o tym, czy nam – kobietom – chce się. Czy nam się nie chce. Jak by dla mnie kluczem jest to, że wyobrażam sobie kobietę, która zawsze była chętna, aktywna seksualnie, natomiast po jakimś czasie totalnie nie czuje potrzeby seksu. Tak jak by ona zaniknęła. Z jakiego to może być powodu? Gdzie szukać przyczyny? Gdzie szukać pomocy, jeśli czujemy, że to po prostu nie jesteśmy my? Jakie są te czynniki powodujące, że libido kobiece spada?
Dariusz Pysz-Waberski: To może wyjdźmy od końca. Coś się musiało wydarzyć i o to my też pytamy w gabinecie. Co się takiego stało i od jak dawna tak jest, że tak się diametralnie to zmieniło. To wydarzenie jest bardzo ważne – czyli dlaczego. Np. przychodzi kobieta i mówi: „Od 2 lat mam obniżone libido”. Więc od razu ja pytam, a co się wydarzyło 2 lata temu? Bo to nie jest tak, że coś przychodzi nagle.
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Podstawą w seksuologii jest szukanie przyczyn. Ja też zawsze pacjentom, pacjentkom tłumaczę – że najwięcej czasu nie zajmuje ta cała praca: co zrobić teraz, tylko 80% pracy to jest dojście do przyczyny. Bo jak my zrozumiemy, dlaczego tak jest, to już potem to leczenie, postępowanie, jak sobie z tym poradzić, jest już dużo prostsze. Bo ono będzie trochę uszyte na miarę.
Poza tym, żeby się zastanowić, kiedy to się stało – co mogło mieć na to wpływ. I dlaczego akurat teraz się tym zajmuję, np. po 2 latach. Tych przyczyn, myślę, może być tyle, ile jest ludzi na świecie. Wszystko może być przyczyną. Możemy wyjść od takich przyczyn biologicznych – w ogóle u kobiety ma to spore znaczenie, seksualność kobiet jest zdecydowanie bardziej zaawansowana. Nie jest taka prosta jak seksualność mężczyzn. Więc na początku takie czynniki biologiczne, to jest w ogóle etap rozwojowy, w którym dana kobieta się znajduje. Czy to jest młoda kobieta, czy to jest kobieta w okresie menopauzalnym. Czy to jest kobieta, która jest świeżo po urodzeniu dziecka albo stara się o dziecko. Czyli jaki jest etap cyklu życia tej kobiety. Czy ona kobieta choruje z jakiegoś powodu…
Katarzyna Stanisławska: Czyli załóżmy, że jestem kobietą w przedziale wiekowym 28-48 lat i rozumiem, że jeśli pojawia się taki problem, to trzeba sprawdzić naszą gospodarkę hormonalną?
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. To jest pierwsza rzecz, którą powiedziałbym każdy dobry seksuolog powinien zrobić. To jest zawsze dla mnie podstawa. Dlatego, że jakikolwiek dział seksuologii nie weźmiemy, zawsze hormony i funkcje endokrynologiczne organizmu to podstawa. My musimy to zawsze wykluczyć, bo to może być niezależne od tej osoby.
Więc podstawą jest zrobienie badań hormonalnych, bo my musimy ocenić, czy w tym podłożu nic się nie dzieje. Hormony mają bardzo dużo uwarunkowań u kobiet. Ta funkcja nie jest tak prosta jak mężczyzn, dlatego, że tak – kobieta miesiączkuje, więc w cyklu gospodarka hormonalna się zmienia. Inaczej hormony się wydzielają w ciąży, bo są bardzo potrzebne, inaczej w połogu, inaczej w okresie menopauzy, inaczej w młodości – hormony to jest u kobiet podstawa.
Kobiety nie mają takiej prostej seksualności. I faktycznie tak jest – jednak męska seksualność jest dość liniowa, dość prosta. A kobieca seksualność, jak byśmy mieli narysować, jak wygląda ten cykl reakcji… J Bo kobiety są bardziej skomplikowane.
Katarzyna Stanisławska: Czyli krok pierwszy – sprawdzamy hormony. Pierwsze, co należy sprawdzić, to czy poziom hormonów tutaj nam się gdzieś nie zachwiał.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Krok drugi, w ogóle takie sprawy ginekologiczne. Czyli cykl menstruacyjny. Czy kobieta regularnie miesiączkuje i regularnie to nie jest tak, jak nas uczyli w książkach na biologii – nie jest to co 28 dni. Cykl regularny to jest taki, który przychodzi co miesiąc regularnie, są kobiety, które mają cykl co 37 dni, co 25 dni – to jest też ok. Zastanawiamy się, czy regularnie miesiączkujemy, czy nie pojawiają się jakieś rzeczy. Czy kobieta nie leczy się np. z powodu zakażeń bakteryjnych, grzybiczych – jaka jest sytuacja ginekologiczna.
Katarzyna Stanisławska: I antykoncepcja.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Trzecia rzecz: antykoncepcja jaka. Czy to jest hormonalna terapia zastępcza…
Katarzyna Stanisławska: Czyli tu znowu ginekolog?
Dariusz Pysz-Waberski: Znowu. Też wysyłamy. Badania i przy badaniach – pomimo, że to może nie jest temat, ale ty chcesz uczyć kobiety samoświadomości – więc jednym z elementów samoświadomości jest badanie się. Kobiety, oprócz tego, że mają chodzić przynajmniej 2 razy w roku, czyli raz na pół roku do ginekologa, mają robić cytologię i mają chodzić na USG piersi przynajmniej raz na 2 lata, to mają też samobadać swoje piersi. Czyli mają je po prostu dotykać. Jak je dobrze poznają, to będą wiedziały, jak będzie się działo coś nie w porządku. Czyli pamiętajmy o samobadaniu, o chodzeniu do ginekologa i o robieniu cytologii. I w ogóle badaniu hormonów.
Więc – powiedzieliśmy hormony, powiedzieliśmy cykl menstruacyjny, powiedzieliśmy terapia hormonalna, antykonpcecja.
Katarzyna Stanisławska: Używki?
Dariusz Pysz-Waberski: Używki, oczywiście, że tak. Używki szczególnie takie przewlekłe – alkoholizm, tytoniozależność, narkotyki. Te rzeczy działają bardzo negatywnie.
Katarzyna Stanisławska: Jakieś… lekarstwa?
Dariusz Pysz-Waberski: Leki, kolejna grupa, oczywiście, że tak. Leki ginekologiczne, leki psychiatryczne, to jest bardzo ważne, o tym chciałem powiedzieć – zaburzenia i dysfunkcje psychiczne, szczególnie zaburzenia lękowe, i zaburzenia nastroju. Kobieta, która leczy się z powodu depresji i przyjmuje leki, które mają w swoim składzie serotoninę – leki przeciwdepresyjnie to głównie leki, które mają pobudzać, mają dostarczać serotoniny do mózgu – no niestety serotonina jest czynnikiem hamującym seksualność, czyli kobiecie będzie obniżało się to libido.
No i też ważne, do czego zachęca się psychiatrów, żeby mówili o tym, jaki jest wpływ danych leków na pojawianie się dysfunkcji seksualnych. Co jeszcze jest bardzo ważne… Wszystkie problemy ogólno-ustrojowe, czyli jakieś zaburzenia hormonalne, genetyczne. Choroby przewlekłe. Myślę o cukrzycy, o chorobach sercowo-naczyniowych i nowotworach. To też kolejna bardzo ważna grupa.
WPŁYW SAMOOCENY NA LIBIDO U KOBIET
Katarzyna Stanisławska: Jeśli miałabym taką sytuację, w które mam obniżone to libido, to przeanalizowałabym swoje życie wtedy, kiedy byłam bardzo aktywna i pobudzona, i analizuję je teraz. Sprawdzam sobie, co było wtedy, co działo się w moim życiu, jaki miałam nastrój, z kim się spotykałam, czy miałam ochotę wychodzić z domu, jakie miałam zadowolenie z pracy, z partnera. I wyciągam te wnioski, to, co mogę w sobie poprawić. I ta zmiana, to zadowolenie z siebie, to osiąganie swoich własnych celów – przekłada się również na poczucie własnej atrakcyjności i też… potrzebę, realizację. Więc to jest dla mnie ważne. Czy tutaj potwierdzisz, że to ma znaczenie?
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Bo powiedzieliśmy o tych funkcjach biologicznych, ale są jeszcze te czynniki, można by powiedzieć, społeczne. Albo takie życiowe, trochę to, co ty powiedziałaś – i związek, i praca, i stres, i obowiązki – to głównie przywala to nasze libido.
Ja bym chciał szczególnie to podkreślić, bo panie żyją w takim przekonaniu i panowie też to często zgłaszają w długoletnich związkach – zdarza mi się, że panowie przychodzą i mówią: „Mamy ochotę na seks, ja i moja partnerka, ale ona musi, żeby był dom posprzątany, żeby było ugotowane, żeby było wszystko zrobione, bo ona jest wtedy spokojna”. Więc trochę panie mają takie poczucie, tak jak mówiłem z tą oziębłością seksualną – że same sobie dodają na takiej sztandze życiowej tych kilogramów…
Katarzyna Stanisławska: Wyśrubowane zasady…
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Że ona musi być wykąpana, ona musi być pokremowana, pościel musi być zmieniona, musi być milion rzeczy dookoła…
Katarzyna Stanisławska: A potem już nie ma siły.
Dariusz Pysz-Waberski: A potem już nie ma jak… Zwróćmy uwagę na stres, na to, co dzieje się w pracy, co dzieje się w związku, w domu. Faceci nie zwracają w większości uwagi, poza tym można ponegocjować trochę – jeżeli seks jest dla pary, to można powiedzieć: „Ok, będziemy mieli seks teraz, ale ty mi za to w weekend pomożesz z oknami”. Kawa nie wyklucza herbaty. [śmiech]
PIERWSZY RAZ, A DALSZE ŻYCIE SEKSUALNE
Katarzyna Stanisławska: Tutaj mam takie bardzo fajne pytanie od Asi. Czy ma znaczenie i jak duże pierwszy seks kobiety (pierwszy w ogóle), jak wpływa na jej dalsze życie seksualne?
Dariusz Pysz-Waberski: Niezwykle, niezwykle ma to duży wpływ. Możemy sobie wyobrazić taką metaforę, że trochę ten nasz rozwój seksualny to jest taki dom. No dom budujemy od fundamentów, a nie od dachu.
Katarzyna Stanisławska: I ten pierwszy seks to jest fundament?
Dariusz Pysz-Waberski: To jest fundament – nabycie przez nas wiedzy na temat. nas, partnera, tego, co się dzieje. To jest trochę taka pieczątka, taki stempel pod tym, co się będzie działo, bo my odtwarzamy takie rzeczy. To taka matryca dla kobiety, podobnie dla mężczyzny… – chociaż u kobiety jest to ważniejsze.
Katarzyna Stanisławska: No właśnie, tutaj też jest pytanie, czy dla mężczyzny jest podobnie?
Dariusz Pysz-Waberski: Tak, zdecydowanie. Tylko trochę pod innym względem. U mężczyzn bardziej odnosi się do funkcji seksualnych. Bo żyjemy w takiej kulturze – że mężczyzna jest postrzegany (i mężczyźni też sami sobie to robią) poprzez sprawność seksualną. Czyli dla mężczyzny, jeżeli on miał problemy ze wzwodem, z erekcją pierwszego razu, będzie się wstydził, będzie lękowy i będzie obawiał się, że każdy następny raz wystąpi ten problem z erekcją.
GADŻETY EROTYCZNE W ŁÓŻKU
Katarzyna Stanisławska: Mam tutaj pytanie – zabawki w łóżku. Jakie gadżety erotyczne najlepiej wybrać na początek?
Dariusz Pysz-Waberski: No to ja bym musiał dopytać, na początek czego? Tu mnie pani Kasia zastrzeliła, to jest też trochę problem seksuologii, zazdroszczę edukatorom seksualnym, bo oni się więcej na tym znają. Nas nie za bardzo uczą o takich rzeczach, więc moja wiedza nt. gadżetów erotycznych dopiero kiełkuje. My znamy takie bardzo podstawowe, które nam pomagają w treningach seksualnych u pacjentów. Natomiast na początek czego? W ogóle życia seksualnego, na początek masturbacji…
Katarzyna Stanisławska: Na początku doświadczeń z zabawkami erotycznymi.
Dariusz Pysz-Waberski: To ja bym proponował taką zabawkę, którą każdy ma – dosłownie pod ręką J – czyli swoje ręce. Swoje palce. Proponowałbym – zresztą najpierw taki trening dla kobiet z problemami z libido na tym polega – że najpierw kobieta niech dobrze pozna swoje narządy płciowe i nie tylko. Bo do takiej stymulacji seksualnej nie służy tylko to, co mamy między nogami. Wręcz przeciwnie, jesteśmy bardziej rozbudowani. Niech pozna swoje strefy erogenne. Zachęcam kobiety, żeby oglądały swoje ciało. Są takie bardzo podstawowe ćwiczenia – dajesz lusterko między swoje nogi i oglądaj swoje narządy płciowe. Dotykaj je. Popatrz na swoje ciało po wyjściu z prysznica. Jak masz duże lustro w swoim domu, pooglądaj siebie.
Katarzyna Stanisławska: Kobieta musi zrozumieć, że wszystko co ma, to jest piękne, to wartościowe, a nie, żeby się tego wstydzić.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak, to znaczy w żadną skrajność. Żeby nie było też tak, że wszystko jest we mnie super – ok, to mi się akurat mniej podoba, ale zwróćmy też uwagę na to, co jest fajne. Stanąć przed lustrem, podziwiać się, ale tak zupełnie szczerze. Co mi się w sobie podoba, co ja mam fajnego. Najpierw poznawać swoje ciało bez dotyku. A później dotykać – ale nie tylko genitalia, tylko też swoje piersi, swoją szyję, nogi, pupę. Poznawać miejsca, które są fajne. Czasami nam przeszkadza wzrok, więc ja proponuję takim paniom, żeby w ogóle zamknęły oczy, żeby skupiły się na doznaniach czuciowych. Mężczyźni są głównie wzrokowcami, a kobiety są głównie czuciowcami.
PORNOGRAFIA
Katarzyna Stanisławska: Teraz pytanie – pornografia – jest ok czy nie? Mówię o takiej, którą oglądamy z partnerem. Oglądanie np. innych kobiet, które są nieidealne, że to tak naprawdę też może być piękne, czyli cellulit, duży tyłek, piersi małe, większe… Czy to jest dobra strona?
Dariusz Pysz-Waberski: Pewnie, że tak. Ja też ludziom to polecam. Bo tak – to nie chodzi o to, żeby nie oglądać materiałów erotycznych. Ale po pierwsze, by oglądać takie, które nam się jakoś podobają i są zgodne z naszymi preferencjami. Czyli to, co lubimy. I odkrywać to – wchodzić w różne kategorie. I po drugie, powiedziałaś z partnerem. Ale można też samemu. I oglądać taki rodzaj materiałów erotycznych, które są np. amatorskie i w których są rózne kobiety. Szerokie biodra, wąskie biodra; takie które, mają długie włosy, krótkie włosy. Które lubią intensywniejszy seks, i takie, które nie lubią. Dostosowywać to –dawać sobie raczej otwartość i możliwość, a nie jakieś konieczności.
Katarzyna Stanisławska: Ok, ale za każdym razem rozmawiać i robić to, co dwie strony akceptują, bo to jest ważne.
Dariusz Pysz-Waberski: Zdecydowanie.
SUPLEMENTY
Katarzyna Stanisławska: Mężczyźni mają swoje lekarstwa, suplementy typu viagra i tu moje pytanie – czy to są jakieś specyfiki, które zwiększają ich popęd seksualny? Jak to w ogóle jest u mężczyzn?
Dariusz Pysz-Waberski: Ok, to w ogóle niezależnie od płci, mamy coś takiego jak pożądanie, czyli to, o czym dzisiaj mówimy – i to jest w ogóle chęć na seks. A zaraz po tej fazie jest coś takiego jak podniecenie. Facet ma trochę inaczej, najpierw jest pożądanie i potem przychodzi podniecenie, u kobiet to może być różnie. Kobieta może być najpierw podniecona, może być odwrotnie. Kobiece funkcje seksualne i ta aktywność jest skomplikowana, i to dotyczy też tego pożądania. Kobiety mają 2 rodzaje pożądania, których mężczyźni nie mają.
Mężczyzna ma spontaniczne, czyli takie, że jest obiekt seksualny, jest jakaś aktywność i mężczyzna jest gotowy. Kobieta też tak ma. Ale kobieta ma jeszcze drugi, wyższy poziom, czyli tzw. pożądanie receptywne. Czyli takie, które może się pojawić w odpowiedzi na coś. Kobieta może podejść do aktywności seksualnej, do seksu z partnerem zupełnie neutralnie, czyli nawet nie mieć ochoty – ok, jest to dla mnie na takim poziomie neutralnym, zero, ale wchodzę w to – i w trakcie stymulacji, w trakcie tego, co się dzieje – nagle wpłynie to na to, że jej skoczy libido. U mężczyzny musi być najpierw chęć, żeby coś było, a u kobiety bardzo różnie. Może być chęć, może być seks. Może być seks i może się pojawić chęć w jego trakcie.
Katarzyna Stanisławska: Ok, czyli cały czas, słuchajcie, trzeba dbać wzajemnie o relacje, które są między nami. Żeby zawsze były jakieś emocje.
Dariusz Pysz-Waberski: Ale o samą siebie też. Nie zmuszać się do seksu. Uprawiać też seks, tak jak chcę, prosić partnera o to, żeby stymulował mnie w jakiś sposób, który jest dla mnie fajny. Czyli by seks nie był tylko dla niego, ale by był też dla mnie.
Katarzyna Stanisławska: Czy jeśli mężczyzna nie odczuwa tego popędu seksualnego, czy on ma jakieś suplementy, lekarstwa, czy medycyna ma dla niego jakieś rozwiązanie, co może pobudzić jego popęd?
Dariusz Pysz-Waberski: No więc, jak mówimy o pożądaniu i o popędzie, to w pożądaniu nie bardzo. Nie ma raczej czegoś takiego. No muszą być szczególne wskazania do tego, żeby tak było. Dlatego że tutaj jest akurat natura sprawiedliwa. Na to, żebyśmy chcieli seks, czyli na libido, nie ma leków ani u kobiet, ani u mężczyzn. Nie ma takiego leku, żeby nam się chciało. Bo za popęd jest odpowiedzialna ta struktura biologiczna i psychiczna. Czyli to, czy nam się chce, czy my jesteśmy gotowi, czy nam się dobrze żyje itd., czyli te wszystkie czynniki, które wymienialiśmy.
Oczywiście są leki, bo to nie można powiedzieć, że nie ma w ogóle – natomiast większość osób nie ma do tego wskazań. Takie leki faktycznie się podaje i robi się taką terapię, ale to raczej u kobiet i prowadzą to ginekolodzy albo endokrynolodzy. Na libido jednak nie ma jako tako. Jeżeli przychodzi pacjent czy pacjentka, która faktycznie z badań ma obniżone hormony, odpowiadające za popęd, to idzie na leczenie do endokrynologa, który w tym pomaga. Albo kobieta, która ma hormonalną terapię zastępczą – czyli antykoncepcję, która bardzo wpływa na libido – idzie do ginekologa i po prostu to zmienia. Natomiast nie ma tak, że my połkniemy jakąś tabletkę i nam się nagle będzie chciało. To jest raczej praca na głowie. Oczywiście, możemy poczytać i w książkach, i w Internecie, że u kobiet się podaje np. testosteron, tak jak u mężczyzn, w plastrach albo do smarowania, są różne takie rzeczy, natomiast to są odpowiednie wskazania.
Więc ogólnie nie ma takiego leku – nie ma tak, że kobieta jest zdrowa, wszystko się zgadza hormonalnie, biologicznie i ona sobie kupi jakąś tabletkę, która nagle spowoduje wzrost libido. Czyli tu jest sprawiedliwie – ani u mężczyzn, ani u kobiet nie ma.
Natomiast, jeśli chodzi o hydraulikę, czyli tą 2. fazę – podniecenie, gdzie my mamy taką odpowiedź genitalną – mężczyzna ma wzwód, a kobieta ma przekrwienie narządu rodnego i nawilżenie, czyli lubrykację – no to tu już kobiety są bardziej pokrzywdzone. U mężczyzn faktycznie można kupić leki na to, żeby konar płonął, a u kobiet nie. Jest tak, że teraz dużo firm farmaceutycznych zaczęło wprowadzać w cudzysłowie viagrę dla kobiet, natomiast w Polsce jeszcze tego nie ma. Bardziej skupmy się, że najlepszą tabletką jest nasz mózg. I nasze pożądanie tutaj w głowie.
JAK ZNALEŹĆ DOBREGO SEKSUOLOGA?
Dariusz Pysz-Waberski: Mam potrzebę, aby powiedzieć o jednej takie ważnej rzeczy. Zwróciłbym uwagę na specjalistów i pseudospecjalistów, którzy na Facebooku, na Instagramie dzielą się swoimi przeżyciami – ja mam jednak jakąś obawę.
Katarzyna Stanisławska: Ok, to w jaki sposób odróżnić specjalistę od pseudospecjalisty?
Dariusz Pysz-Waberski: Po pierwsze, żeby jednak rozróżniać, kim jest seksuolog, a kim jest edukator seksualny czy jakieś takiee osoby, które są sex coachami, bo to też się pojawia, czego ja nie jestem za bardzo zwolennikiem. Edukatorzy ok, fajnie, niech edukują w Internecie, w szkołach, natomiast w gabinecie nie. Sex coachowie to jest w ogóle dla mnie jakiś dziwny twór i ja się takich osób boję. W przypadku seksuologów – sprawdzać wykształcenie. Najlepiej iść do psychologa albo psychiatry, który jest seksuologiem, Natomiast są też ginekolodzy, są neurolodzy, interniści. Podkreślmy jasno, że to nie jest socjolog, to nie jest dietetyk, to nie jest pielęgniarka, to nie jest położna. To ma być osoba, która ukończyła konkretną specjalizację w tej dyscyplinie. To ma być specjalista. Więc zwracać na pewno uwagę na to, kim ta osoba jest, jakie ma doświadczenie i jak jest opisany profil.
Katarzyna Stanisławska: A co sądzisz o opiniach w internecie?
Dariusz Pysz-Waberski: No w zależności od portalu.
Katarzyna Stanisławska: Takie Znany Lekarz czy coś…
Dariusz Pysz-Waberski: Mm. Wątpliwe. Zwróćmy uwagę, że tam wszyscy mają średnią ocen 5,0… Można też pytać – zawsze, jak się pójdzie do ginekologa – do czego też zachęcam na początku, żeby ginekolog wykluczył ten czynnik organiczny – można go zapytać o poleenie, bo ginekolodzy znają się też z seksuologami. Tak samo jak mam kolegów urologów, którzy odsyłają do mnie albo ja posyłam do nich. Bo chcę pacjentów wysłać do kogoś takiego, o kim wiem, że ich dobrze potraktuje, że jest dobrym specjalistą. Więc można korzystać z porady swoich lekarzy, lekarza rodzinnego czasami. Albo zrobić trochę większy research w Internecie. Więc to na pewno.
Katarzyna Stanisławska: Ja bym też zaznaczyła jedno… Że jeśli nie podejdzie nam lekarz, do którego się udamy, to jednak szukać dalej, bo ta osobowość specjalisty w moim przekonaniu też jest ważna. Szczególnie jeśli patrzymy pod takim kątem terapeutycznym, by był ktoś, przy kim czujesz się pewnie, bezpiecznie. Szukamy po prostu do skutku.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak, to, co mówisz, jest bardzo istotne. W takich dziedzinach jak seksuologia, psychiatria, psychoterapia, terapia uzależnień – to jest niezwykle ważne.
POCZUCIE KOBIECOŚCI I LIBIDO PO CIĄŻY
Katarzyna Stanisławska: Wyobrażam sobie kobietę, która urodziła dziecko – ta nasza kobiecość, piersi, te narządy, które zawsze były odpowiedzialne za poczucie atrakcyjności… one nagle stają się całkiem oddane dziecku, więc trzeba to sobie trochę w głowie poukładać. Całe jesteśmy nabrzmiałe, bardziej się czuję jak taka mała słoniczka, a ostatnią rzeczą, jaką sobie wyobrażam, jest to, że dalej mogę być obiektem pożądania i sama mogę pożądać. Jak to przetrwać, jak sobie pomóc, kiedy kobieta jest po ciąży? I bardzo ważny będzie też aspekt, jak to wytłumaczyć mężczyźnie, żeby on zrozumiał, jak się wtedy czujemy?
Dariusz Pysz-Waberski: To chyba najlepiej by było wytłumaczyć i ustalić jakieś pewne rzeczy jeszcze przed porodem. To na pewno, żeby była jasność. Natomiast w ogóle sytuacja ciąży, porodu i połogu – może się paniom dziwne wydawać, że mówi o tym facet, ale z drugiej strony nie trzeba być w ciąży ani przez to przechodzić, żeby mieć jakieś wyobrażenie, mam też jakąś empatyczność w ogóle poza samą wiedzą, więc… Też potrafię to zrozumieć, że zmiany fizjologiczne, hormonalne, psychiczne, jakie zachodzą u kobiety, to po prostu nie potrafimy sobie tego wyobrazić.
To, od czego ty zaczęłaś – jak sama kobieta się czuje. Jest po porodzie, piersi są obrzmiałe, obolałe, totalnie pryska czas seksualności, bo one są oddane do funkcji – też właśnie popędowej – ale dla tego malucha, do karmienia. Więc wyszlibyśmy chyba w ogóle od takich zmian biologicznych. To jest też poczucie wstydu, takiego skrępowania, że te piersi zmieniły totalnie funkcję.
Katarzyna Stanisławska: Zmieniły totalnie. I ja np. nie odczułam czegoś takiego, że mój partner widział to tak jak ja. Ale po prostu miałam z tym problem i wyobrażałam sobie, że nie było w ogóle poczucia kobiecości… Tu pytanie, jak mamy sprawić, my kobiety, żeby ten nasz mężczyzna gdzieś nas zrozumiał – żeby nie czuł się odrzucony, bo dla mnie też jest bardzo ważny. Ja uważam, że pojawienie się w domu dziecka to stres i nowa sytuacja nie tylko dla kobiety, ale również dla mężczyzny, gdzie on oczywiście trochę inaczej to przeżywa – ale także generuje to w nim stres, odpowiedzialność, zupełnie nowe funkcje. I teraz, jak on usłyszy, że ma być jeszcze odrzucony na bok, bo w tej chwili liczy się kobieta, liczy się dziecko, a jego czas przyjdzie za ileś miesięcy – to trochę to wydaje mi się jednak nie do końca fair.
Porozmawiajmy o tym tak, żeby znaleźć złoty środek, czyli żebyśmy wzięli pod uwagę i uczucia kobiety, ale ja bym też naciskała na to, żebyśmy pamiętali, że ci faceci są też ważni.
Dariusz Pysz-Waberski: No to generuje niestety w kobietach poczucie takiego obowiązku – że one muszą właśnie coś zrobić. Kobiety czują się w takim niebywałym obowiązku, że jak one nie zadbają, to… No ja jestem przeciwnikiem czegoś takiego i staję bardzo mocno w obronie kobiet. Dlatego że – trochę tak jak mamy 2 ręce i jak jesteśmy praworęczni, nie oznacza to, że lewą rękę trzeba obciąć. Tak samo jest z seksem. Jeżeli panowie nie będą go przez kilka tygodni czy miesięcy mieli, no to jeszcze mamy te rączki i można samodzielnie realizować swoją aktywność seksualną. Poza tym, nawet jak by ktoś bardzo chciał i kobieta bardzo chciała – czy z poczucia obowiązku, czy z poczucia libido, chociaż jest to wątpliwe w pierwszych tygodniach, bo hormony powodują, że to libido jest znacząco obniżone – ale jednak, gdyby tak się stało, to oni mogą uprawiać petting.
Katarzyna Stanisławska: Wiesz, ty mówisz – albo poczucie obowiązku, albo libido (libido to już sobie wyjaśniliśmy, że na początku jest raczej wątpliwe). A ja bym jednak wyszła jeszcze z innej funkcji, nie z poczucia obowiązku, bo to mi w ogóle nie podchodzi – ale z poczucia takiego zrozumienia dla tego mężczyzny. Ja przynajmniej pamiętam, że tak maiłam – chciałam, żeby mój partner nie czuł się odrzucony, że nagle ja mam dziecko i on ma mnie rozumieć, że ja tak się czuję. Chciałam, żeby wiedział, że on też jest dla mnie ważny. Ja to nazywam szacunkiem, empatią, patrzę sobie na wyzwania tego mężczyzny, jakie ma.
Dariusz Pysz-Waberski: No, ale to jest właśnie to, o czym ja mówię, że chyba by trzeba to przedyskutować, znając sytuację, czy ciąża przebiega fizjologicznie, czyli prawidłowo i trochę porozmawiać potem z ginekologiem, jak ciąża przebiegała. Bo nie ma co na siłę się zmuszać. Według seksuologii jest tak, że do 6. tygodnia po ciąży nie powinno się uprawiać seksu w ogóle. Seksu genitalnego – o tym mówimy. Czyli do 6. tygodnia jest to absolutnie zabronione i 6. tydzień to jest taki moment, kiedy trzeba się wybrać do ginekologa. I to ginekolog decyduje o tym, że to już jest taki czas po połogu, że można wrócić do aktywności seksualnej.
Katarzyna Stanisławska: Ok, czyli przede wszystkim rozmawiajmy z naszymi partnerami, tłumaczmy, w jakiej jesteśmy sytuacji. Ta rozmowa jest bardzo ważna, kiedy tłumaczymy, jak się czujemy i chcemy zapewnić drugą stronę, że to nie z tobą jest coś nie tak, to nie ty przestałeś mi się podobać, tylko ja potrzebuję chwili, przestrzeni…
Dariusz Pysz-Waberski: Że nie jest to niechęć, nie jest to jakaś awersja… W ogóle to jest bardzo ważne. Wcześniej rozmawialiśmy o tym pierwszym stosunku, czy może rzutować na dalsze życie, że to jest fundament. To jest niezwykle ciekawe, że badania w seksuologii udowodniły, że pierwszy stosunek po ciąży jest tak samo ważny i powoduje takie same implikacje jak pierwszy stosunek w życiu kobiety w ogóle. Dlatego warto się do tego dobrze przygotować, żeby to miało dobre pozytywne wspomnienia. Bo to niestety jest matrycą później na dalsze relacje w związku.
I może oprócz tej rozmowy, wspólna wizyta u ginekologa, ustalenie pewnych zasad. Może co jakiś czas porozmawiamy o tym, czy to już jest dobry moment, żeby wrócić do współżycia. Ale nawet jak wrócimy i będzie coś nie tak, bo będzie mnie bolało, bo będzie sucho, bo będzie piekło, bo coś się będzie działo – to ja o tym powiem, to będzie też dla ciebie ważna informacja, że przerwiemy.
Poza tym, tak jak mówię, jeżeli nawet jest taka potrzeba i ona wynika też z potrzeby kobiety, niekoniecznie takiej popędowej – ale troski, zaopiekowania – to nie musi być to zawsze seks genitalny. Czyli rejon dróg rodnych nie musi być używany wtedy, kiedy kobieta się boi , kiedy ją boli, kiedy nie jest jeszcze na to gotowa. Są inne sposoby, jest petting, pary mogą próbować razem.
KARMIENIE PIERSIĄ A SEKSUALNOŚĆ KOBIETY
Katarzyna Stanisławska: Czy karmienie piersią wpływa na seksualność kobiety? Myślę, w tym pytaniu chodzi o to, czy karmienie piersią sprawia, że nasze libido się osłabia.
Dariusz Pysz-Waberski: Oczywiście, że tak. I 2 rzeczy – pierwsza rzecz, którą powiedziałaś ty, że na poziomie emocjonalnym, nagle ta struktura u kobiet staje się aseksualna, bo ona służy innej funkcji – taką nadrzędną cechą jest znowu biologia i znowu są hormony. Żeby wydzielało się mleko, jest potrzeba prolaktyna, czyli taki hormon w przysadce, który też odpowiada za pracę tarczycy, nadnerczy, jajników u kobiet. Jeżeli wydziela się bardzo dużo tej prolaktyny, bo kobieta musi mieć mleko, no to skutkiem tego jest to, że wydziela się mało estrogenów i mało testosteronu. Więc co się dzieje? Libido bardzo mocno maleje. I nawet gdyby kobieta chciała psychicznie, miała ochotę, to ona będzie miała problemy ze wzbudzeniem się seksualnym i z tym, żeby być nawilżona i przygotowana do seksu – bo jej organizm pracuje na zupełnie innych zasadach Teraz ten hormon jest potrzebny, żeby karmić dziecko. Więc tu biologia jest podstawą. Nie przejdziemy tego. To też nie jest tak, że to będzie trwało np. półtorej roku. Natomiast szczególnie przez te pierwsze tygodnie trzeba na to zwrócić uwagę.
JAK ODZYSKAĆ LIBIDO PO CIĄŻY?
Katarzyna Stanisławska: Dobrze, czyli teraz podsumowując – jeśli chodzi o libido po ciąży, to zalecamy bardzo mocno rozmowę z partnerem…
Dariusz Pysz-Waberski: Wizytę u ginekologa.
Katarzyna Stanisławska: Przede wszystkim, właśnie! Wizyta u ginekologa i… jeśli kobiecie zależy na tym, żeby to wróciło do normy, to znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli badania hormonalne, żeby sprawdzić, czy hormony po ciąży już nam się unormowały, tak?
Dariusz Pysz-Waberski: Tak. Ocena anatomii i fizjologii u ginekologa, rozmowa z partnerem, no i też fajnie by było taki czas też dla siebie. Na odpoczynek, na wyspanie, choć przy dziecku może być to trudne J
Katarzyna Stanisławska: Właśnie, czyli to, o czym wcześniej mówiliśmy – zadbać o samopoczucie, nie myjemy okien, w tym czasie lepiej wziąć swojego partnera, męża na kolację, na randkę…
Dariusz Pysz-Waberski: Jak mówiłaś o tym, jak kobieta może zadbać o seksualność po porodzie, to mężczyzna też może zadbać – niekoniecznie o seksualność, ale też o kobietę. Mogą wyjść razem, zostawić dziecko u babci, ale może być też tak, że ona pójdzie sama. Że ty dbasz o moją seksualność, a ja dbam też o twoje inne potrzeby, więc to ja zostanę w czwartek wieczorem w domu, a ty idź sobie z przyjaciółkami do knajpy…
Katarzyna Stanisławska: I wspierać kobietę, że nie ma nic złego w tym, że zostawi to dziecko, że wyjdzie z tego domu. Babcia się zajmie i nawet razem wyjdą…
Dariusz Pysz-Waberski: Zadbać o zdrowe proporcje. Razem niech sobie wyjdą, ale ja też mówię paniom, że może w ogóle tak wszystko zostawić – i tego partnera, i dziecko, i te pieluchy, to wszystko. Niech ona się spotka z przyjaciółkami, niech ona wyjdzie na kawę, niech ona idzie sobie do manikiurzystki zrobić paznokcie – niech ona ma w tygodniu może godzinę-dwie-trzy bez kup dziecka, mleka, tej prolaktyny i tego wszystkiego [śmiech]
Katarzyna Stanisławska: Widzicie, drogie panie, to jest naprawdę ważne…
Dariusz Pysz-Waberski: To pomoże w libido, też. Może powiedzmy też paniom, że warto dać sobie taki margines: ja czegoś nie umiem, ja czegoś nie wiem, ja mogłam coś zrobić źle – żeby nie żyć w tytaniczności tej matki-Polski, która zawsze sobie ze wszystkim da radę i zawsze jest wszystko ok, bo to też potem zmierza w stronę takiej depresji poporodowej. Dajcie sobie przyzwolenie na błędy
Katarzyna Stanisławska: Tak, dokładnie… Nieidealna, ale zajebista [śmiech] – to jest właśnie nasze motto.
Dariusz Pysz-Waberski: [śmiech] Dokładnie. A zajebistość też ma w sobie to prawo do popełniania błędów.
Katarzyna Stanisławska: Tak, dokładnie. Darku, mam do ciebie jeszcze jedno pytanie – chciałabym też, żeby było to zaproszenie do naszego kolejnego spotkania, które odbędzie się w przyszłym miesiącu – jeszcze o terminie was poinformujemy – i w którym z kolei będziemy rozmawiać o męskim libido.
LIBIDO U MĘŻCZYZN – ZAPROSZENIE DO KOLEJNEGO SPOTKANIA Z SEKSUOLOGIEM
Pytanie jest takie: Związek stosunkowo niedługi, około 5 lat jest para razem. Wiek między 40 a 50 lat, czyli jeszcze taki aktywny seksualnie, oboje są w podobnym wieku. I nagle mężczyzna traci zainteresowanie seksem. Jakie mogą być tego powody? Skutkami tego wszystkiego jest to, że kobieta czuje się dla niego nieatrakcyjna, obwinia siebie, przez co szwankuje jej poczucie własnej kobiecości, atrakcyjności, pewności siebie. Gdzie z punktu medycznego szukać przyczyny, jeśli mówimy o mężczyźnie?
Dariusz Pysz-Waberski: To może tak, jeszcze zanim medycznie, to może dobrze by było, gdyby ci ludzie usiedli i ze sobą porozmawiali.
Katarzyna Stanisławska: Rozmawiają.
Dariusz Pysz-Waberski: Czy coś się zmieniło? W ich związku, w ich seksualności? Najpierw należy poznać – od kiedy to się stało, co mogło mieć na to wpływ. Jakie jedna i druga strona ma na ten temat hipotezy, czyli dlaczego myśli, że tak jest. No i jeżeli to jest wszystko wyjaśnione i nic się nie podziało w związku, w życiu, nikt z nich nie choruje, nikt nie ma problemów w pracy, jakiegoś stresu w życiu, w rodzinie…
Katarzyna Stanisławska: Ciężko, żeby dzisiaj ktoś nie miał stresu…
Dariusz Pysz-Waberski: Ale on może być na różnym poziomie. Stres jest dobry – bo nas też motywuje do tego, żeby coś zmienić. Ale jak trwa zbyt długo albo jest zbyt intensywny, no to będzie nam zabierał. Poza tym zależy, w jakim wieku jest ten mężczyzna.
Katarzyna Stanisławska: Załóżmy, że ma 46 lat.
Dariusz Pysz-Waberski: Aha. Nie jest to jeszcze taki wiek, jakiś kryzys hormonalny będzie się zbliżać do niego, ale… Trudno coś powiedzieć, nie znając tych ludzi. Jeżeli oni mają pewność, że nic się nie dzieje w parze, to najlepiej pójść do seksuologa.
Katarzyna Stanisławska: Ale wspólnie, tak?
Dariusz Pysz-Waberski: Ja bym proponował najpierw samemu, sam ten pan. Żeby on najpierw się zbadał, czy u niego jest wszystko ok.
Katarzyna Stanisławska: Dobrze. W przypadku kobiet rozmawialiśmy, że badamy hormony. A u mężczyzn?
Dariusz Pysz-Waberski: U mężczyzn tak samo. To jest podstawa, od tego trzeba zawsze zacząć: hormony, czy jakieś choroby się nie dzieją… Bo też często jest tak, że dysfunkcje nie pojawiają się tylko wskutek tego, że dzieje się coś w związku, ale u mężczyzn szczególnie wtedy, gdy dzieje się coś na poziomie biologicznym. Czyli jakaś choroba, zaburzenie…
Katarzyna Stanisławska: Kobieta idzie do ginekologa. A gdzie idzie mężczyzna? Żeby ktoś mu powiedział, jakie hormony ma zbadać, co wziąć pod uwagę?
Dariusz Pysz-Waberski: Ja bym proponował, żeby i jedna, i druga osoba poszła do seksuologa, a seksuolog później wyśle.
Katarzyna Stanisławska: Czyli pierwsze co, to idziemy do seksuologa.
Dariusz Pysz-Waberski: Tak, jeżeli mamy takie przekonanie, że to jest problem seksuologiczny, to tak najlepiej, bo my dalej pokierujemy i powiemy. W tym pierwszym podstawowym badaniu, czyli w tym wywiadzie my się dowiemy, w stronę którego czynnika bardziej idziemy – partnerskiego, psychicznego czy organicznego, że się coś w organizmie dzieje. Często kobiety już idą wcześniej same do ginekologa, nie ma w tym nic złego. Ale u kobiet i u mężczyzn zawsze zaczynam od dokładnego wywiadu, badania i jednak od tych badań hormonalnych, bo to jest też taki wiek, że u mężczyzny pojawiają się różne zaburzenia i choroby. Niekoniecznie związane tak typowo z seksualnością. Żyjemy w Polsce, pierwsze podstawowe problemy, które są i z tego powodu choruje najwięcej osób, to są problemy sercowo-naczyniowe, jak nadciśnienie, wszystkie problemy z sercem. Na drugim miejscu są nowotwory. No więc trzeba by też sprawdzić, czy u tego mężczyzny nie rozwija się w nim jakaś choroba. Czy ten mężczyzna nie jest jakiś bardzo gruby – tego typu rzeczy. Uzależnienia, problemy w pracy może. To jest milion rzeczy, pacjenci się śmieją, że to badanie jest bardzo długie i my o dużo rzeczy pytamy.
Dużo rzeczy do zbadania, krótko mówiąc. Natomiast jak mówisz też, że to związek 5-letni, to jest to też taki okres, gdzie ta namiętność trochę spada. Bo przecież doskonale wiemy, że pierwsze 2 lata to okres, gdzie ta seksualność się układa, jest dynamiczna. Natomiast bardzo charakterystyczne jest to, że to jest para 5-letnia. Ja nie jestem od tego specjalistą, ale z takiej podstawowej wiedzy o terapii par, no to jest to taki moment, że właśnie coś zaczyna się tam sypać.
Katarzyna Stanisławska: Dobrze, ale chciałby to naprawić. Czyli najpierw: trzeba porozmawiać…
Dariusz Pysz-Waberski: Potem pan idzie się zbadać do seksuologa. Jak będzie wszystko ok i nie jest to czynnik wynikający z jakiejś jego dysfunkcji, no to wtedy wracamy trochę do punktu wyjścia – że to para, ale być może nie potrafią odkryć tego razem.
Katarzyna Stanisławska: Czyli terapia par albo może jakieś urozmaicenia łóżkowe?
Dariusz Pysz-Waberski: Urozmaicenia łóżkowe, randki – proponujemy parom też coś takiego: weź 5 kartek ty, 5 kartek ty, napiszcie, co byście chcieli zrobić, wrzućcie do słoika i raz w tygodniu sobie losujcie. I jednego dnia kobieta wylosuje, że facet chciał np. pojechać w dane miejsce, no to jedziemy tam, a za tydzień losuje ten partner i robimy to, co ta kobieta chciała.
Idźmy razem pod prysznic, zróbmy razem masaż, zróbmy sobie fajny wieczorek, zróbmy sobie randkę, kupmy jakiś gadżet erotyczny, jeśli lubimy takie rzeczy, zróbmy sobie jakiś prezent – no tego jest tysiące…
Katarzyna Stanisławska: Czyli znowu – rozmawiajmy, budujmy relację, przyjmijmy – ja to mówię jeszcze raz z kobiecego punktu – że to, co mówi do nas mężczyzna, jest po prostu prawdą. [śmiech]
Dariusz Pysz-Waberski: A ja powiem z męskiego punktu widzenia – panowie, nie wstydźcie się, naprawdę. Mówcie szczerze, otwarcie, nie kombinujcie. Bo problemy są po to, żeby je rozwiązywać.
Szczególnie ważne jest to badanie i ta wizyta, dlatego, że mówimy o mężczyźnie koło 40 czy 50. To jest taki okres, w którym zaczynają się pojawiać dysfunkcje seksualne. Nie u wszystkich mężczyzn, ale u wielu – na 100 mężczyzn to tak u 60 zaczną się już te dysfunkcje pojawiać w tym wieku, z różnych powodów. No i mężczyźni też o siebie nie dbają. Mają wielkie brzuchy, tłusto jedzą, piją alkohol, palą papierosy, nie uprawiają sportu – więc dysfunkcje seksualne zaczynają pukać do drzwi.
Katarzyna Stanisławska: Właśnie – sport!
Dariusz Pysz-Waberski: Tak, to bym polecał obu płciom. Najlepszy dla funkcji seksualnych. Ja wszystkim polecam basen połączony z sauną. Szczególnie mężczyznom, ale kobietom też. Basen pięknie wpływa na całe nasze ciało i stymuluje mięśnie głębokie, też mięśnie dna miednicy, które są nam potrzebne, czyli te Kegla. Bardzo fajnie wpływa to na tkanki głębokie, których my nie czujemy, że je spinamy. Można iść na basen razem – w saunie też dzieją się różne rzeczy, można apetycznie na siebie patrzeć, może to być preludium do tego, aby szybko wyjść z basenu i wskoczyć później do domku albo do autka J [śmiech]
Katarzyna Stanisławska: Darku, ja ci bardzo dziękuję, spędziłam fantastycznie czas. Mam nadzieję, że dla Was rozmowa również była ciekawa. Na następnym spotkaniu zadamy m.in. takie pytania:
- Czy do dobrego seksu potrzebna jest miłość?
- Czy w związkach jednopłciowych pary są pozbawione różnic poglądów, odczuwania itp.?
Całe nagranie z pierwszej rozmowy z seksuologiem i psychoterapeutą, doktorem Dariuszem Pysz-Waberskim możecie znaleźć tutaj – kliknij w live o libido.




